sięgnijcie głęboko do pamięci waszych pierwszych rpgowych doznań. Czy pamiętacie jakiegokolwiek rpga z krasnalami w roli magicznych dominatorów? Ja średnio. Zawsze:
- krasnal utożsamiał mi się z osiłkiem, mniej lub bardziej chaotycznym, skorym do rozwiązywania problemów w sposób siłowy. Z racji swojej budowy, nie sprawdzał się też w roli włamywacza, złodziejaszka, skrytobójcy.
- hobbici chyba najpiękniej byli opisani w Synopsisie do 1 księgi. Nie jest to lud skory do walki, ani tym bardziej magicznie predysponowany. odznaczał się jednak zwinnością i sporą agresywnością, gdy dochodziło do walki o swoje. Dzięki zwinności i bystremu oku potrafił atakować kamieniami niczym polscy kibole.
- elfowie od zawsze kojarzeni byli z nadludzkimi mocami lub alternatywnie z bardzo sprawnymi wojami i łucznikami.
- Ludzie to wojownicy, w niektórych rpgów odmianach także magowie oraz "burglarowie"
I dla mnie mogłoby tak być. Trudno mi pojąć hobbita maga, bardziej hobbita wojownika, który podobnie jak Bilbo pragnie przygód, a konflikty woli rozwiązywać siłowo. Siły mało, ale więcej niż mocy mentalnej.
Ogólnie imho pewne ograniczenia rasa-klasa musiały być, bo gra upraszczająca zasady w rpg byłaby trochę nudna. W Wowie też były ograniczenia i sprawdziło się to doskonale. Gdyby ras i klas było więcej można by było kombinować bardziej.