nie jestem tak tego pewien odnośnie mniejszej liczby grindu i zbierania q itemów. myślę, że poziom jest zbliżony. z jednej strony gra wymaga lekkiego poświęcenia w robieniu questów, a z drugiej nie zamęcza liczbami. Grałem w TBC więc co do dalszych losów azeroth mam mgliste pojęcie, ale wczesniej grałem w koreańskiego mózgosieka, w którym questy były nic nie znaczącą dostawką do megagrindu, a same questy to był grind + zbieranie q itemów z czestotliwoscią dropu 10-50%. Siadając zatem do WoWa i widząc masę questów, które ani nie przemęczają ani nie oferują niczego w zamian zostałem omamiony. W LotRO na szczęście jest podobnie, choć trochę inaczej, bo z nagród za questy dostajemy cenny oręż podczas gdy w WoW cenniejszy oręż dostawaliśmy w każdy inny sposób.
Co do WotlK - główne zarzuty, które przekonały mnie, by nie ruszać privów z Wotlkiem to szalone uproszczenia, dysbalans, mał sprawne achievementy. A mimo wszystko ludzie przechodzili na WotlK na privach bo oferował jednak więcej. Więcej inst/rajdów, dodatkowy content itd.
Tak samo będzie z cataclysmem, wielu zarzuci mu nieświeżość, a i tak miliony będą grać.
Gdybym był ustawiony finansowo, to grałbym w WoWa bez względu na jego wady, bo nawet dziś po wielu rozczarowaniach privami pamiętam te miesiące poświęcane na łażenie po krainach i odkrywanie wszystkiego niczym kilkuletni dzieciak.
Cataclysm nie zmieni za wiele. nie wprowadzi rewolucji tylko ewolucję.
Najbardziej podoba mi się jednak pudełko z ceną 139zł oraz naklejką "wymaga WotLK". Podchodzac do Wotlka widzisz, że wymaga TBC

, a patrząc na TBC widzisz, że wymaga podstawki ;d - WoW to droga zabawa i tylko zdrowy rozsądek nakazuje mi powstrzymać się od niej ;d